Mistrz opowiadania i krótkiej formy. Mimo to nie każdemu przypadnie do gustu "Ubik", "Człowiek z wysokiego zamku", "Raport mniejszości" czy "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?" — to ostatnie opowiadanie posłużyło za inspirację Ridleyowi Scottowi do Blade Runnera, a później Denisowi Villeneuve'owi do jego udanej kontynuacji.
Dick dotyka tematów, których fizyka nie chce dotykać: czym jest rzeczywistość, kiedy wszyscy wokół ciebie są jej tylko reklamą? Co znaczy „być sobą" w świecie, gdzie wspomnienia można kupić u sprzedawcy z regałem korpo-emocji, jak w "Przypomnimy to panu hurtowo" czy w "Człowieku z Wysokiego Zamku"? Czym jest Bóg dla człowieka, który właśnie zorientował się, że umiera już w połowie powieści ("Trzy stygmaty Palmera Eldritcha")?.
To nie są rebusy z odpowiedzią z tyłu książki. To raczej zestaw światów, w których stary porządek się rozpada, a nowy nie chce się złożyć. Stąd słynne dickowskie moments of vertigo — kiedy bohater (i czytelnik) orientuje się, że stoi na zupełnie innym piętrze, niż myślał.